Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/78

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    — Ale czyś tylko widział... czyś pewien?... Przypuśćmy naprzykład, że to lustro... Halucynacye tak łatwo wywoływać. Nie wiem, czyś pan widział kiedy prawdziwie dobrego kuglarza...
    — Nie będę powtarzał swoich argumentów po raz drugi — rzekł Cuss. — Tośmy już omówili. Ale teraz mamy te oto książki... Są słowa, które uważam za greckie! Napewno greckie litery!
    Wskazał palcem na środek wiersza. Bunting zarumienił się z lekka i zbliżył swą twarz do książki, nie mogąc widocznie dojrzeć dostatecznie dokładnie przez okulary.
    Greczyzna Buntinga była bardzo niewystarczająca, a mocno wierzył, iż wszyscy przypisywali mu znajomość greckich i hebrajskich oryginałów. A teraz... Czyżby miał wyznać? Czy ma może improwizować? Nagle doznał dziwnego uczucia w karku. Próbował poruszyć głową, lecz spotkał się z niewzruszonym oporem.
    Uczuciem tem było dziwne naciskanie...
    — Nie ruszajcie się, małe człowieczki — szepnął Głos — albo roztrzaskam obydwom łby.
    Spojrzał w twarz Cussa, znajdującą się blizko jego twarzy i ujrzał wt niej odbicie swego własnego przestrachu.
    — Przykro mi, że się z wami obchodzę tak po grubiańsku — rzekł Głos — ale to rzecz nieunikniona. Od jakiegoż to czasu nauczyliście się wtykać nosy w notatki prywatne badaczy? — pytał dalej Głos, a dwie brody uderzyły jednocześnie o stół i dwie pary szczęk zatrzeszczały. — Od jakiego to czasu nauczyliście się