Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/206

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

ło wozu handlarza włoszczyzny, zawahał się chwilę przed drzwiami sklepu ze słodyczami, wkońcu zwrócił się ku alei, prowadzącej do głównej ulicy Hill Street. Tutaj bawiło się kilkoro małych dzieci, które zaczęły krzyczeć i uciekać na jego widok; zaraz też pootwierały się drzwi i okna domów, a zaniepokojone matki pytały o powód trwogi. Wreszcie wpadł na Hill Street, gdzie natychmiast zauważył zgiełkliwe okrzyki i ruch wśród tłumnie zebranego ludu.
Spojrzał w ulicę, prowadzącą ku wzgórkowi. O kilkanaście kroków biegł olbrzymiego wzrostu wyrobnik, grożąc i wymachując łopatą, a tuż za nim zdążał konduktor tramwajowy z zaciśniętemi pięściami. Za nimi biegli inni, także krzycząc i wymachując rękoma. W dół ku miastu śpieszyli mężczyźni i kobiety, a Kemp zauważył jakiegoś draba, wychodzącego z drzwi sklepowych z kijem w ręce.
— Rozstawcie się! Rozstawcie się! — zawołał ktoś.
Kemp nagle zrozumiał, iż to jego gonią. Chcąc wyjaśnić nieporozumienie, zatrzymał się i wołać zaczął:
— Człowiek Niewidzialny! Jest blizko! Ściga mnie! Utwórzcie linię w poprzek drogi...
Nagle otrzymał tak silne uderzenie pod ucho, że zaledwie udało mu się utrzymać stopy na ziemi. Potem znowu został uderzony w szczękę i powalił się na ziemię, jak długi. Zaraz też kolano jakieś nacisnęło mu brzuch, a para rąk chwyciła go za gardziel, uczuł jednak, że uchwyt jednej ręki był słabszy od uchwytu drugiej; zdołał ująć niewidzialnie na-