Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/193

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

— Co takiego? — spytał Adye.
— Czytaj pan! — rzekł Kemp i zaprowadziwszy pułkownika do swej pracowni, wręczył mu list Człowieka Niewidzialnego.
Adye odczytał go pogwizdując lekko.
— A pan co na to?... — spytał po przeczytaniu..
— Proponowałem zasadzkę, jak zwyczajny głupiec — odparł Kemp — i wysłałem wiadomość przez służącę — dla niego.
— Teraz się wyniesie — rzekł Adye.
— Tego nie zrobi — zaprzeczył Kemp.
Z góry ozwał się dźwięk rozbijanego szkła.
Adye spostrzegł błysk małego rewolweru, wyzierającego z kieszeni Kempa.
— To okno na górze — zauważył Kemp i udał się z pułkownikiem na piętro.
Jeszcze byli na schodach, gdy uszu ich doszedł znów odgłos stłuczonego okna. W pracowni znaleźli dwa okna potrzaskane, na podłodze zaś kawałki szkła i olbrzymi krzemień. Zatrzymali się w drzwiach i przyglądali zniszczeniu. Kemp znowu zaklął, a tymczasem trzecie okno, wyrwane gwałtownie z zawias, zawisło na chwilę w powietrzu, a potem upadło z trzaskiem na podłogę.
— A to co? — spytał Adye.
— To właśnie początek — odparł Kemp.
— Czy niema sposobu wdrapania się tutaj?
— Ani nawet dla kota — zapewnił Kemp.
— Niema okienic? — Nie tutaj. Mają je wszystkie pokoje na dole... Hola!