Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

czywistość. Nie zwierzałem się ani żywej duszy, ponieważ zamierzałem cisnąć moje odkrycie zdumionemu światu z oślepiającym efektem i stać się od jednego zamachu sławnym. Podjąłem kwestyę barwników dla wypełnienia pewnych luk i nagle... nierozmyślnie, lecz przypadkiem... zrobiłem odkrycie z zakresu fizyologii.
— Czy tak?
— Wiadomo ci, iż czerwony barwnik krwi może stać się przy pewnym procesie białym... bezbarwnym... a mimo to zatrzymać wszystkie swoje dawne własności...
Kemp wykrzyknął ze zdumienia i niedowierzania. Człowiek Niewidzialny powstał i począł chodzić po małej izbie.
— Możesz sobie wykrzykiwać, jeżeli ci się podoba. Przypominam sobie tę noc. Była to późna godzina... W ciągu dnia przeszkadzali mi gapiący się a głupi studenci... Czasami pracowałem po nocach, aż do rana. Myśl przyszła mi nagle wspaniała i zupełna. Byłem całkiem sam, w pracowni panowała cisza, światła płonęły jasno i spokojnie. Można więc tkankę zwierzęcą uczynić przejrzystą! Można ją uczynić niewidzialną! Wszystko z wyjątkiem barwników. — Mógłbym więc sam stać się niewidzialnym — zawołałem, uświadamiając sobie nagle doniosłość tego faktu, że będąc albinosem, uczyniłem takie odkrycie. Rzuciłem filtrowanie, którem byłem w danej chwili zajęty i wyjrzałem przez okno, wpatrując się w gwiazdy. — Mógłbym się stać niewidzialnym! — powtórzyłem.