Strona:PL Wedekind - Przebudzenie się wiosny.djvu/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MAURYCY.

Czemuś mi pan tego pierwej nie powiedział! — Moja moralność wpędziła mnie do grobu. Dla moich drogich rodziców chwyciłem za morderczą broń. „Czcij ojca twego i matkę twoją, a będą przedłużone dni twoje na ziemi.“ W stosunku do mnie pismo święte strasznie się zblamowało.

ZAMASKOWANY PAN.

Nie rób sobie żadnych iluzji, drogi przyjacielu! Pańscy kochani rodzice taksamoby od tego nie umarli, jak i pan. Ściśle wziąwszy, na zdrowie by im poszło, gdyby się nahałasowali i nakrzyczeli.

MELCHJOR.

Może to i prawda. — Mogę jednak napewno powiedzieć, mój panie, że gdybym poprzednio Maurycemu podał był rękę, jedynie tylko moja moralność byłaby za to odpowiedzialną.

ZAMASKOWANY PAN.

Dlatego też ty nie jesteś Maurycym!

MAURYCY.

Nie sądzę, aby różnica była tak rzeczywistą, żebyś mnie pan przypadkowo nie mógł napotkać wówczas, szanowny