Strona:PL Wedekind - Przebudzenie się wiosny.djvu/093

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ZONENSTICH.

Habebald!

HABEBALD.

Słucham pana rektora.

ZONENSTICH.

Zostaw to drugie okno. — Panowie, widzę się zmuszonym poddać wniosek pod głosowanie. Wzywam panów, będących za otwarciem okna, aby ze swych miejsc powstali. (Liczy) — Raz, dwa, trzy. — Raz, dwa, trzy. — Habebald!

HABEBALD.

Słucham pana rektora.

ZONENSTICH.

Zostaw i to okno zamkniętem! — Ja z mej strony uważam, że powietrze nie pozostawia tu nic do życzenia! — — Czy który z panów miałby jeszcze co do nadmienienia. — — Panowie! — W razie, gdybyśmy wniosku o relegację naszego występnego ucznia do ministerjum nie wnieśli, ministerjum oświaty uczyni nas odpowiedzialnymi za nieszczęście, które się wydarzyło. Gimnazja, nawiedzone przez epidemję samobójczą, o ile liczba ofiar dosięgła 25 procent, zostały przez ministerjum oświaty