Strona:PL Wedekind - Przebudzenie się wiosny.djvu/032

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


WENDLA.

Chłopców, chłopców!

TEA.

Ja także chłopców!

MARTA.

Ja także. Raczej dwudziestu chłopców, aniżeli trzy dziewczyny.

TEA.

Dziewczyny są nudne.

MARTA.

Gdyby nie to, że jestem już dziewczyną, nie chciałabym za nic nią zostać.

WENDLA.

To rzecz gustu, Marto! Ja się codzień cieszę, że jestem dziewczyną. Wierzaj mi, nie zamieniłabym się z synem królewskim. Pomimo to jednak, chciałabym mieć tylko chłopców.

TEA.

To przecież głupstwo, tylko głupstwo Wendlo!

WENDLA.

Ależ, proszę cię, dziecko, przecież to chyba tysiąc razy wznioślej posiąść miłość mężczyzny, aniżeli dziewczyny.