Strona:PL Wedekind - Przebudzenie się wiosny.djvu/033

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


TEA.

Przecież nie zechcesz utrzymywać, że referendarz Pfalle kocha więcej Melittę, aniżeli ona jego.

WENDLA.

Stanowczo tak utrzymuję, Teo! Pfalle jest dumnym, Pfalle jest dumnym z tego, że jest referendarzem, — bo zresztą Pfalle jest zupełnie biedny. Melitta jest szczęśliwa, bo dostaje dziesięć tysięcy razy więcej, aniżeli jest sama warta.

MARTA.

Czy ty nie jesteś dumną z siebie Wendlo?

WENDLA.

To byłoby przecież głupie.

MARTA.

Jakżebym ja była dumną z siebie na twoim miejscu!

TEA.

Patrz, jak ona nogi stawia — jak przed siebie patrzy, jak ona się trzyma, Marto! Jeżeli to nie jest dumą!

WENDLA.

Dlaczego? Jestem tak szczęśliwa, że jestem dziewczyną, gdybym nią nie była, zabiłabym się, abym następnym razem...