Strona:PL Wedekind - Przebudzenie się wiosny.djvu/020

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MELCHJOR.

Śniło ci się?

MAURYCY.

Ale to był krótki sen... o nogach w jasno niebieskich trykotach, które przechodzą nad katedrą, — jeśli mam być szczerym, zdawało mi się, że chcą przeskoczyć! Mignęły mi tylko w przelocie.

MELCHJOR.

Jerzy Zirschnitz śnił o swej własnej matce.

MAURYCY.

Czy on ci sam to opowiadał?

MELCHJOR.

Tak, tam przy drodze!

MAURYCY.

Gdybyś ty wiedział, com ja przeszedł tej nocy.

MELCHJOR.

Wyrzuty sumienia?

MAURYCY.

Wyrzuty sumienia?.... Strach śmiertelny.

MELCHJOR.

Boże...