Strona:PL Wassermann Jakób - Ewa.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


nocą i dlatego niema w kraju dróg, walka staje się ucieczką i dlatego honor w tym kraju nie istnieje.
Drugi napisał: — Jedno równa się dwom i dlatego niema w kraju prawdy, przyjaciel jest wrogiem i dlatego brak w kraju wierności, złe jest dobrem i dlatego niema w kraju nabożności.
Trzeci napisał: — Ślimak chce być orłem, a złodzieje dzierżą władzę.
Czwarty wreszcie napisał: — Wola jest waszym doradcą, ale źle radzi. Obłudnik feruje wyrok i dlatego rządy są złe. Bóg zmarł i dlatego kraj roi się od grzechów.
Rzucił zapałkę i wsparł głowę na dłoni.
— W tejsamej książce znajduje się druga jeszcze opowieść! — ciągnął dalej. — Może pan wyczuje związek. Pośrodku Rzymu rozwarła się pewnego dnia ziemia i ujrzano przepastną otchłań. Zapylani o sprawę bogowie orzekli, że przepaść zawrze się zaraz gdy ktoś w nią skoczy dobrowolnie. Nikt nie miał ochoty, lecz w końcu znalazł się pewien młodzieniec, który przyrzekł skoczyć w przepaść dobrowolnie i radośnie, pod warunkiem, że wpierw przez cały rok będzie mu wolno żyć wedle upodobania. Postanowiono zaraz, że mu będzie dozwolone wszystko co zechce, on zaś korzystał z pełną swobodą i wedle zachceń z majątku i kobiet współobywateli. Oni, wyczekiwali z utęsknieniem chwili, w której go się pozbędą. Gdy minął rok, młodzieniec przyjechał istotnie na szlachetnym rumaku i skoczył w otchłań, która się za nim zaraz zawarła.
Krystjan wzruszył ramionami.
— Cóż to ma znaczyć? — spylał niechętnie. — Czyż chcesz mnie pan karmić staremi opowieściami? Nie rozumiem tego wcale.