Strona:PL Wassermann Jakób - Ewa.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


a głowę okrywały gładkie, bardzo jasne włosy. Lśniąco szlifowane szkła okularów, przez refleks światła sprawiały wrażenie, że oczu nie posiada.
Krystjan dziwił się, że młodzieniec dzień po dniu całemi godzinami siedzi u okna i patrzy tępo na gościniec. Tknęła go wyraźnie owa tajemnica, moc jakaś sięgnęła doń z głębi.
Raz spotkał wójta, tuż u bramy parku. Krystjan przystanął, pozdrawiając.
— Czy żyje jeszcze leśnik Voss? — spytał.
— Nie. Leśnik zmarł przed trzema łaty! — odparł wójt. — Ale wdowa jego mieszka dalej na leśniczówce. Zostawiono jej dwie izby. Obecny leśnik jest kawalerem i wdowa mu nie zawadza. Pan pyta pewnie ze względu na Amadeusza, który zjawił się tu znowu nagle, choć nikt nie wie dlaczego...
— Cóż się z nim dzieje? — badał Krystjan.
— Miał zostać księdzem i studjował w seminarjum katolickiem w Bambergu. Miał jaknajlepszą opinję, nauczyciele chwalili go i sławili, otrzymywał stypendja i spodziewano się cudów po nim. Ubiegłej zimy został przez przełożonego polecony jako wychowawca dyrektorowi banku, tajnemu radcy Ribbeckowi. Słyszał pan zapewne to nazwisko. Tajny radca to wielka ryba. Dwaj chłopcy, których miał wychowywać Voss, mieszkają w Halbertsroda, dobrach w górnej Frankonji, a rodzice zrzadka jeno odwiedzają dzieci. Jest to zresztą podobno małżeństwo nieszczęśliwe. Wszystko było z pozoru w największym porządku, a wszyscy sądzili, że niczego nie brak Amadeuszowi, wobec przyrodzonych uzdolnień jego i przy takich opiekunach. Nagle zjawił się tu z manatkami, siedzi po całych dniach w izbie, nie wdaje się z nikim, nie zaziera do