Strona:PL Wacława Potockiego Moralia T1.djvu/411

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie cieszy grzesznik z dobrej rzeczy przypomnienia
Z inszymi, kiedy się tak na starość odmienia:
Bywszy z młodu pobożnym, wiernym. Bogu miłem.
Dziś na grzech rozpasawszy, nie chce mówić: Byłem.
Wstyd jest, a żalu niemasz. Porzuć grzech do kata,
Żałuj zań. Zadna ludziom nie wraca się strata
Z pożytkiem, żadna nie jest straszniejsza, jako ta
Jedna powetowana człowiekowi cnota.
Są tacy, co nie tylko grzechem się nie żalą,
Straciwszy cnotę, ale cieszą niem i chwalą;
Owszem, jeszcze żałują, gdy im na myśl padnie,
Że kiedy, okazyą mając grzeszyć, snadnie
Opuszczą. Nie ich cnota tego jest przyczyną,
Ale niepostrzeżenie jakie, że grzech miną.



Robak, co w ogniu, drugi, co się w starym śniegu lągnie.


O dwu czytam robakach: przeciw przyrodzeniu
Jeden w śniegu, a drugi rodzi się w płomieniu;
Które ledwie wylecą, bo i skrzydła mają.
Stamtąd, kędy się lęgły, zarazem zdychają.
Nie racz urażać, proszę; ale ta nikomu,
Jako tobie przypowieść nie należy: w domu
Siedzisz, urodziwszy w niem, ani cię u dworu,
Ani widzieć w obozie. Znać boisz się moru.
Tak lecie, jako zimie z podobnym robakiem,
Chocieś zacnym szlachcicem, ale ledajakiem.
Wżdy umrzeć postaremu wyleź na świat, trupie!
Piękniejsza między ludźmi, niżli śmierć w chałupie.