Strona:PL Wacława Potockiego Moralia T1.djvu/012

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Sądy by tylko; w których sprawiedliwość płaci,
Wolne być darów miały: dziś kto nie da: traci.
A co gorsza, gdy wziąwszy od obojej strony.
Więcejli da krzywdzący, przegrał ukrzywdzony.



Lepiej najdrożej kupić, niż wyprosić.


Ciężkie słowo rzec: Proszę, umysłom wspaniałem,
Ale jeszcze daleko cięższe słyszeć: Dałem.
Wolę najdrożej kupić, wolę jeść jałowo.
Niż i mówić i słyszeć tak okropne słowo.
Aleć próżno: nie ma gwałt prawa, nie ma czoła,
Największy wstyd koniecznej potrzebie nie zdoła,
Zwłaszcza gdzie gra o żywot. Choćbym mógł nazbierać
Przykładów, niż oń prosić, że wolą umierać.
Wielu i dziś w obligu żyć nie życzy sobie
Cudzej łaski, a tamci i leżeć z nim w grobie.
Tak to rzecz u poganów żywot była tania;
Dziś i prosi, i płaci, i doktorom kłania,
Zabierając obligi dożywotne, ręczy
Dziećmi, przysięga, że mu tę łaskę zawdzięczy,
Bez pożytku ciskając wszytko troje w błoto,
Kędy indziej doktora sądzonoby o to.
Kiedyby ich w cieśniejsze trzewiki obuli,
Koło zdrowia ludzkiego cbodziliby czuli.
Abo widząc, że miejsca już nie mają leki,
Nie pisałby recepty drogiej do apteki.
Prócz korzenia do kuchnie, na lekarstwo wina
I w tych nie przedawano. Dziś czym ociec syna,
Abo syn ojca miał grześć, wprzód: niż mary ścielą,
Doktor to z aptekarzem między się rozdzielą.