Strona:PL Władysław Orkan-Poezje Zebrane tom 2.pdf/295

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I błękitem oczy jaśniejące
Szle stworzeniom. A co się zaśniją —        20
To się budzą astry, bratki skrzące,
To powoje, to się róże wiją —
I żyjątka błyszczą, kwitną, rosną
Za Matką — Wiosną...

I liliją przez kwiatów kobierce        25
Płynie — mgłą się osłaniając światu...
A spowitą w tej białości kwiatu
Któż by przeczuł w maleńkiej iskierce?
Że jest — świadczy życie, mówi serce,
Kwiat ją oczkiem pokazuje bratu:        30
„Patrz, to czysta, Boska, Lilijana —
Niepokalana...„

I powrotne czują ją ptaszęta,
Gdy się w tysiąc rozśpiewają tonów...
Ona wśród tych życia milijonów        35
Drugi raz się czuje Wniebowzięta...
Pośród kwietnych, wielbiących Ją tronów
Panowanie miłości Ją pęta —
A poddany — cały świat radosny
Dziewicy — Wiosny...

10. II. [18]96