Przejdź do zawartości

Strona:PL Władysław Orkan-Poezje Zebrane tom 1.pdf/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
Z MARTWEJ ROZTOKI

Pustka i spokój... Białych pniaków rzędy,
Jak las nagrobków żydowskich cmentarzy,
Idą po zboczach... Nic się nie przydarzy,
Coby żywością tchło... Śmierć przeszła tędy
I jak lawina, zniosła na dół życie.        5
Potok nawet, co ongiś szumiał w tym korycie,
Wysechł lub zapadł w ziemię. W szarym źlebie
Martwota siadła pośród głazów.
Wyżej: pożółkła pustać upłazów
I szare dróg skalistych ślady.        10
Dusza tu czuje tylko siebie
I pustkę... i trzeci: szum, który skądś dowiewa,
Jakby podziemne wodospady —
Rzekłbyś: czas się we wieczność przelewa...