Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/317

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Snopy blasków i promieni,
Rozsypujesz dziejom na tło,
Nie znasz mroków ani cieni,
Samo w sobie skupiasz światło.

Tyś jak jutrznia jest różowa,
Co wesela blaskiem płonie...
I nie darmo „Gwiazd Królowa“
W polskiej świeci nam koronie.

I niedarmo, Polsko miła,
Sztandar wiary niosłaś górą,
Boś ty jedna godną była,
Bożej Matki zwać się córą.

Już u dziejów swych kolebki,
Poszłaś w niebo orlim lotem!
Już żył w tobie ten duch krzepki,
Co jak olbrzym wyrósł potem...

Już twa słodycz i gościnność,
W siwym Piaście się skupiła;
Już ofiary cnej powinność,
Z Wandą w cichy grób zstąpiła.

Dotąd duch ten czuwa stary,
Na mogile twych pamiątek,
Duch miłości i ofiary,
Co dał dziejom twym początek!