Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/316

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Znikąd gwiazdy ni sternika,
Coby wiodły ją przez tonie...

Czemuście mi poznać dali,
Wielkość dawną w tej zamroczy?
Wstyd mi czoło moje pali,
Nie śmiem stanąć wam przed oczy...

Cóż ja biedny, cóż wam rzeknę,
Gdy staniecie groźni, niemi?...
Chyba do was się ucieknę,
O! anioły naszej ziemi!

Chyba pójdę, skąd nad groby,
Krzyż promienny wiara dźwiga:
Tam mej troski i żałoby,
Ulituje się Jadwiga...

Pójdę bolem rozszalały,
Do stóp świętej tej postaci,
I zapytam drżący cały:
„Matko! — kto mi łzy zapłaci?“[1]



XIII

Dziejów naszych księgo złota,
Wielka w tobie moc zamkniona:
Na dnie twoim leży cnota,
Niby perła utajona!


  1. Nic tak nie maluje tkliwego serca Jadwigi jak owo historyczne wstawienie się tej dostojnej pani za uciśnionymi przez dworzan królewskich kmiotkami gnieźnieńskimi. — W dziejach całego świata nie znam piękniejszego nad powyższe wyrażenia.