Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/298

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I u trumny, co krwią broczy,
Klęka, chyląc kornie czoła:
Aż ukrywszy w dłoniach oczy,
„Polsko biedna!“ w głos zawoła...

„Polsko! dawne cnót siedlisko,
„Podeptana wdzierców nogą,
„Jakżeś ty upadła nisko,
„Że dziś niemasz już nikogo...

„Któż nad grobem twoim stanie?
„Kto uderzy w jęk boleści?
„I opłacze twe skonanie
„I wskrzeszenie twe obwieści?...

„Nikt, nikt z ludzi! Lecz Pan w niebie,
„Spojrzał na cię u podnóża,
„I mnie zesłał tu do ciebie,
„Świadka dziejów twych i stróża!

„Jak przed wieki ja ci niosłem
„Twą koronę z niebios daną,
„Gdy sędziwy Piast, pruł wiosłem
„Pod Kruszwicą, toń goplaną;

„Tak po wiekach znów przychodzę,
„By zapłakać nad twą trumną,
„I żałości puścić wodze,
„I twą przeszłość wskrzesić dumną.