Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/297

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Niby w locie gwiazda chyża,
Co przez niebios spada tonie,
Tak się on do trumny zbliża
I wyciąga nad nią dłonie.

Głosem, słodszym nad dźwięk lutni,
Co brzmi chwale Boskiej k’woli:
„Pokój — rzecze — wam, o smutni!
„Pokój ludziom dobrej woli!“

A choć cichy głos anioła,
Dziwnej pełen jest słodyczy,
Przecież wszystko tu dokoła,
Drży od grozy tajemniczej.

Wstrząsł się Wawel w swem sklepieniu,
Grób za grobem się rozpada!
I szmer pobiegł w zgromadzeniu:
„Cyt! niech poseł Boski gada!“



III

A niebieski gość skrzydlaty,
Cicho się nad ludem waży...
I złocistym rąbkiem szaty,
Gęste łzy ociera z twarzy.