Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/028

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


SZABLA


Co się tak chciwie, rwiesz do szabelki,
I czemu rączki drżą ci tak do niej?
Każdy z was myśli, że rycerz wielki
Ten, co dosiada drewnianych koni.
Dzisiaj was zgrabny wabi mundurek,
Szabla błyszcząca i konik i w biegu,
Na kasku mnóstwo i powiewnych piórek,
Więc byście rade stanąć w szeregu!
Nim to nastąpi — drogie dziateczki,
Dziś po komendzie: „Marsz! do książeczki!“





TATARZY


Spójrz na podolskich łanów obszary,
I na szumiące Dniestrowe fale!
O! niegdyś mord tu siały Tatary,
I krew i jęki — i łzy i żale...
Ale niedługo stało Tatara!
Bo w pogoń za nim szedł młodzian dziarski;
Jezus — Maryja! naprzód! marsz wiara!
I hejże! dalej, w taniec tatarski!
A chociaż klęska biegła za klęską:
Myśmy wciąż granic strzegli zwycięsko!