Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/79

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kiém mieście, i odjeżdżają, zostawiaj, i jednak pamięć po sobie. Ludzie noszący szpicruty dadzą się poznać nim wymówią swoje nazwisko, słysząc o nich wzmiankę, nasze lady spuszczają oczki a na ich twarzyczkach melancholijny przelatuje uśmiéch.
Powiększéj części mniemano, że Rio-Santo z czasem powróci.
Cokolwiek bądź, w roku 183— Rio-Santo przybył z Paryża, gdzie przez cztéry, czy pięć zim był królem mody. Przybył w towarzystwie całéj armii lokai, ze swą stajnią, z któréj najlichszy koń wart był więcéj niż trzy lub cztéry bieguny sławnego pseudonyma hrabi de Cambis, z królewską swą psiarnią i kilku tuzinami baronowych, które umierały z miłości dla bladéj jego cery i mdławych niebieskich oczu.
W trzy dni po swojém przybyciu, po wszystkich piętrach, w każdym domu i na każdéj ulicy Londynu, markiz Rio-Santo stanowił przedmiot ogólnéj rozmowy.
A jednak nikt się poszczycić nie mógł, że widział tego sławnego markiza de Rio-Santo, o którym powszechnie rozmawiano. — Po przybyciu do Anglii, przepędził on kilka dni samotnie w swoim przepysznym domu Pall-Mall. —