Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/653

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ta krwawa na cały naród satyra wywołała, w oku Rio-Santa jeden z owych promieni pogardy, które nadawały jego twarzy potęgę i majestat ciskającego pioruny Jowisza.
— O miasto kału! O bezczelny narodzie! rzekł: dobrze więc mości panie! jeżeli chcesz zyskać... zyskać wiele... bo majątek, ocal Maryę, oszczędzając téj młodéj dziewicy.
Doktor spojrzał na Rio-Santa wzrokiem, jakim nań nigdy jeszcze nie patrzył.
— Będę się starał, milordzie, odpowiedział.
A przestąpiwszy próg dodał sam w sobie:
— A więc w jedném ciele może mieszkać anioł i szatan!... Człowiek ten więcéj od nas nabroił złego!... a przecież widziałem, że mu zwilgotniało oko na samą myśl o cierpieniach młodéj dziewicy, któréj nie zna!...
Rio-Santo skoro pozostał sam, wnet, mimo skołotanego umysłu, dał się owładnąć cały swéj głównéj myśli, swemu celowi jedynemu, do którego popychała go niepowściągniona ambicja. — Nie wiemy jak mu się powiodą jego zamiary, dosyć że marzył o uskutecznieniu genialnego i dumnego planu Napoleona, że czyhał na zgubę Anglii; a choć nie rozkazywał tak dzielnemu jak ten władca narodowi, umiał je-