Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/544

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nił od nieszczęścia jakiém dotkięty jestem, panie Mac-Nab!
Stefan milcząc ścisnął mu dłoń a sir Edward wyszedł z Jakóbem, który go odprowadził aż na ulicę i wsadził do fiakra.
Gdy wrócił do przytomności, znalazł obok siebie Stefana i lady Ofelię hrabinę de Derby, która oddalić się chciała, lecz ją Stefan usiłował zatrzymać. Frank zrazu nie pamiętał co zaszło.
— Mój przyjacielu, rzekł Stefan, badając puls jego, zanadto jeszcze jesteś słaby, iżbyś mógł wytrzymać wrażenia, które cię czekają, a które ja, jako lekarz, powinienbym usunąć. Ale zagrożono szczęściu twojego życia; a przyjaciel powinien tu zająć miejsce lekarza. Posłuchaj mię. Tylko co zadano ci cios okrutny.
— Pamiętam, odpowiedział Frank z rozpaczą; a więc to nie był sen?...
— Nie, odrzekł Stefan. To coś widział było rzeczywistością. Istnieje teraz zapora między tobą, a miss Marya Trewor.
— Jej ojciec... moja ostatnia nadzieja! szepnął Percewal.
— Odważnie przyjacielu!... jeżeli mimo stanu twojego, mówię ci o tém, czyż nie zgadujesz,