Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/535

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Do djabła mruknął lord James, ta kobiéta, powiadasz miss Maryo?... Na honor nie znam jéj wcale!
— Ale ja ją znam! głucho odpowiedziała miss Marya i znowu zupełnie zbladła.
Całe jéj ciało zadrżało jak w febrze, zaledwie oddychać mogła.
Lord Trewor wielce żałował, że ją wziął z sobą. Od samego początku drogi, mocno wyrzucał sobie tę nieroztropność, ale złe było już niecofnione.
— Odwagi! moja córko! rzekł nakoniec ukrywając własne wzruszenie.
A potém dodał ukradkiem:
— Ah! łotrze Franku!
— Dosyć mam odwagi, odpowiedziała Marya z przymusem; ale na coż jeszcze czekamy milordzie?... przybyliśmy odwiedziéć Fraka Percewal, i oto jego mieszkanie.
Lord Trewor namyślał się.
— Moja córko, rzekł po chwili, głosem wzruszonym, ale mocnym i niedopuszczającym odpowiedzi, działałem zbyt nagle. Nie powinnaś była być tutaj... Przynajmniej nie zapomnę się do tego stopnia, iżbym miał narażać córkę Trewora... Zostaniesz tu, miss Maryo... Ja sam