Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/470

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Paterson wyjął pugilares, wydobył z niego pięć banknotów po dziesięć funtów i włożył w rękę Boba.
— Mój służący czekać będzie u drzwi od ulicy do godziny lOtéj wieczór, rzekł, wejdziesz, na górę z dziewczyną... Pamiętaj stawić się na słowie!
— Przygotuj pan oje sto pięćdziesiąt funtów.
Paterson owinął się płaszczem i wyszedł.
Gwiznął, i wkrótce dał się słyszeć łoskot powozu na Before-Lane.
— On sobie, widzę nic nie odmawia, pomruknął Bob, także wychodząc na ulicę; cierpliwości! skoro raz zostanę dżentlmenem, a Temperancyą będą nazywać milady...
Wtém zatrzymał się.
— Temperancyo! powtórzył smutno. Ah! szelmo Turnbullu! poczekaj, dam ci ostatni podarunek.
Wrócił czém prędzéj do szynkowni pod fajką i garnkiem i wszedł do izby, w któréj niedawno odbywała się walka. Było tam zupełnie ciemno. Bob szedł macając pomiędzy powywracanémi ławkami i napotkał wkrótce ciało śpiącego człowieka. Był to Mich, który głośno chrapał,