Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/460

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ślimaka prawdziwy szew do stracenia. W ciągu tej operacyi nie zadrżał w niéj ani jeden muszkuł. Tom wył i klął jak opętany; ona nie uważała na to. Gdy skończyła, ucięła nitkę i zażądała pić.
Bob pocałował ją w przystępie czułego uwielbienia.
Nędznicy tworzący galeryą odstąpili od niéj ze zgrozą.
Wróciła do kantoru, przeszła się nieco chwiejąc, potem znowu oburącz ścisnęła piersi i zwykłą wyjąknęła skargę:
— Ogień!... ogień mam w środku!
Potém wreszcie padła nieczuła na podłogę.
Tymczasem Bishop, znający nieco chirurgii, otworzył oko Micha. Dwaj zapaśnicy przywlekli się ku sobie. Teraz utrzymywała ich sama tylko wściekłość. Strach było patrzéć na nich.
— Dosyć już! dosyć mają te biédne djabły zawołał ktoś z obecnych.
Całe zgromadzenie natychmiast to chórem powtórzyło.
— Cicho łotry! wrzasnął Bishop piorunującym głosem; czy myślicie, że za żywych zapłacę dwie gwineje?