Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/434

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ciągle jeszcze siedział podparty łokciami. Rana jego powiększyła się i wyglądała biaława, nasiąkła krwią, z pod wilgotnych zawojów jego rudych włosów.
Bob przerywał niekiedy swą pracę, w któréj mu zresztą pomagało kilku włóczęgów z łotrowską miną, i przysiadał się do Micha.
— Napij się trochę, mój chłopcze, rzekł mu nie nie pij wiele. Kto się nadto napije, wiece hałasuje jak robi... Na London-Bridge widziałem cię kilka razy nie źle się bijącego; ale dziś wieczór będziesz miał do czynienia z silnym łotrem.
Na szczęście, mój poczciwy Mich, Tom Turnbull jest to zwierz bijący się na oślep i jeżel pozwoliłeś mu dotknąć się w skroń, mój stary (old fellow), to zapewne dla tego żeś był pijany...
— Tom nie przyjdzie, odpowiedział Mich, mimowolnie objawiając swoję nadzieję; to nikczemnik!
— Nikczemnik, prawdziwy nikczemnik, ale przyjdzie... O! pójdę poszukam go jeżeli nieprzyjdzie, niech mię Bóg skarze!... uczynię to dla twojéj przyjaźni mój Michciu.
Gdyby kto przypatrywał się twarzy Boba, podczas gdy tak po-cichu szeptał do ucha Mi-