Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/411

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w nim namiętność wolną była od wszelkiego osobistego interesu.
Mamy z więcéj powiedziéć? gdyby nawet miał cel podobny, zawsze przecie innym byłby człowiekiem. U innych, wszystko co nie jest miłością niszczy, albo pokonywa miłość; u niego przeciwnie nie było żadnego wyjątkowego uczucia; dwie namiętności zupełnie przeciwnej natury istniały w nim jednocześnie i zgodnie, zajmowały jego głowę i serce, brały każde z osobna udział w jego życiu i szły każde swym biegiem, a silniejsze nie niszczyło słabszego.
Ci co znali, co drżeli na każdy wybuch jego myśli, jakby zadrżało dwa miliony mieszkańców Londynu na widok wybuchającego w pośród nich wulkanu, ci tylko mogliby powiedzieć, ile miał w sobie młodości, powabu, otwartéj i szczeréj miłości, pociągającéj i niepowstrzymanéj rozkoszy.
Przemyśliwał i wyrachowywał jak piérwszy minister, czynniejszym był nawet, a jednak miał jeszcze czas do marzenia jak poeta, do kochania jak szaleniec.
Kochał na-ślepo, bez względu na nic, jakby los poczytał sobie za obowiązek usuwać każdą cierń z jego życia; miłosne udręczenia były