Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tak kląc Paddy żywo się usunął, a jego ludzie odwiązali paczkę, którą rzucili w głąb łodzi. — Sznur poszedł w górę.
— To czuć piżmem, rzekł Tom; niezawodnie to waliza jakiego dżentelmena...
Znowu zabujała się druga paczka i doznała tego losu co i piérwsza. Sznur poszedł w górę, aby się znowu spuścił, i tym sposobem umieszczono w łodzi pięć paczek.
Dobra noc! rzekł w ówczas głos przeraźliwy. Sznur zniknął; klapa się zamknęła.
— Płyń, Charlie, gruby mój łabędziu! zakomendorował kapitan. Mgła podobno chce pójść w górę... Dobra noc, Gruffie, stary sępie, nocny rzeźniku, nędzny zabójco, dobra noc! ale oto łodź z Whitefriars... IIop! hop!
— Sześć paczek, kapitanie.
— Dobrze!... płyńcie moje łotry! postrzegam łodź tego zbrodniarza Mitchel, naszego dobrego towarzysza... Hop! hop!
— Dwie małe paczki, kapitanie.
— Dwie małe paczki, powtórzył Paddy wzruszając niekontent ramionami.
Trzy łodzie zaczęły znowu wpływać na rzekę, — szybko pośpieszały i nagle znalazły się pod olbrzymiemi arkadami London-Bridge.