Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/370

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Kapitan Paddy, kontent ze skutku swojéj komedyi, opuścił Ślimaka i wrócił do Cowent-Garden.
Zapomniał kupić pomarańczy dla mistress Brunett, która mu nigdy nieprzebaczyła tego lapsus galanteryi.
Ślimak poszedł do tandeciarza kupować suknie dżentlmena.
W chwili gdy wracamy do sali wraz z poczciwym kapitanem przedstawienie odbywało się jak najlepiéj. Drugi akt Wolnego Strzelca i dobrze i źle śpiewany przez niemiecką trupę, bez przeszkody zbliżał się do końca. Była to, prawdę mówiąc, rzecz najmniejszéj wagi. My londyńscy barbarzyńcy, najpiękniejszą w świecie operę oddalibyśmy za połowę baletu. Nie chętnie się do tego przyznajemy, ale w końcu prawda otwiera sobie drogę i prędzéj lub późniéj wychodzi na wierzch.
Oczekiwano zatem baletu. Weber był tylko pozorem zgromadzenia, a prawdziwym jego celem były zwinne nóżki signory Briotty.
W ciągu takowego oczekiwania, oddawano sobie wizyty, co chwila otwierała się jaka loża zajęta przez damy, dając w sobie schronienie