Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/300

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wszystko na co spojrzał, a serce silniejsze miał jeszcze niż ramię. Nikt nie wiedział co było w głębi jego duszy. Po ciemnych ścieszkach stąpał śmiałym i pewnym krokiem, a środki jakich używał, żeby nie więcéj powiedzieć, były szczególne. Czytelnik sam później osądzi, czyli cel jego był tego rodzaju, że mógł uniewiniać środki przez jakie do niego dążył.
Potém co powiedzieliśmy, nie widzimy potrzeby dodawać, że margrabia za nadto się posunął, gdy powiedział lady Ofelii: Znasz pani wszystkie moje tajemnice. Biédna kobiéta przypadkiem schwyciła jedno ogniwo długiego łańcucha tych tajemnic, i nic więcéj. Ten odosobniony sekret sam przez się był straszliwie ważnym, ale nie mógł żadnym sposobem doprowadzić do odkrycia innych.
Hrabina, podobnie jak każdy inny, nie znała jego zamiarów. Wszystko pokrywał on tym wyrazem: „ambieya,“ który niczego nie uniewinnia, ale téż nic nie wyjaśnia. Ofelia mniemała, że rozumie; żałowała i cierpiała.
Pod czas gdy Rio-Santo bujał między dwoma zachwycającymi obrazami, które po kolei napastowały pamięć jego, lady Ofelia spiesznie się ubierała, nagląc na swą garderobianą, która mo-