Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/299

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ani jednéj, ani drugiéj charakteru zresztą nie można było w pewne obiąć granice, lub określić od razu. Obie mogły przemieniać się, lub obracać za lada powiewem pełnego kaprysu wiatru, który rodzi ciszę, lub burzę w pachnącéj atmosferze salonów. I tak naprzykład słaba Marya mogła się z czasem okazać silną, a lady Ofelia dowiodła, iż także mogła być słabą.
Porównanie to czynimy dla tego, że je właśnie czynił w téj chwili Rio-Santo, wpatrując się w portret lady Ofelii. Doznawał jeszcze całego zachwycenia świeżéj z nią rozmowy, ale nie tak dalece, iżby nie miał myśleć o miss Maryi Trewor.
Myliłby się czytelnik wierząc literalnie słowom markiza, które wymówił w zapale podczas sam na sam z lady Ofelią. Rio-Santo zwodził sam siebie, gdy powiedział lady Ofelii, że ambicya jedynie rzuciła go do nóg miss Trewor. Kochał on Maryę, a kochał więcéj może jak niegdyś lady Ofelię.
To co nazywał ambicyą, było, jak powiedzieliśmy, uczuciem silném, cierpliwém, nieposkromioném, ale na inną może zasługiwało nazwę. Cel Rio-Santa był wielki, wzrok jego sięgał daleko: dosyć silném ramieniem mógł on schwycić