Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


lordowie i ludzie których bogactwo poszło w przysłowie... Za najpiérwszém zetknięciem się, Brian zgubiony.
— Będę milczeć przerwała Zuzanna.
— Tak mniemam; będziesz milczaéć moja córko, mówiła daléj owdowiała księżna rzucając przejmujące i badawcze spojrzenie na swą improwizowaną siotrzenicę; będziesz milczaéć, bo wiész, że wkoło ciebie są oczy i uszy otwarte... Będziesz umiała napawać się obecném szczęściem i nie wzniecisz nieroządnéj walki... Jesteś księżniczką de Longueville; o jakież cię więc można pytać tajemnice? Oddasz mu twą miłość; czyliż dla ubogiego szlachcica nie jest dostateczną miłość wdowy po księciu, kobiety dwudziesto-letniéj, pięknej jak aniół i bogatszéj jak królowa?...
— Nie, o! nie, to nie dosyć, zawołała Zuzanna; — gdybym rzeczywiście królową była i to byłoby jeszcze mało, bo Brian wyższym jest nad wszystko; ale będę milczała... Powiedziałaś mi, że ujrzę go dziś wieczór..
— Dotrzymam ci słowa, moja córko.
Francuzka wstała i zadzwoniła. Służąca weszła i na jéj rozkaz przyniosła wszystko czego potrzeba do pisania.