Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/126

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


daléj szukając jakiego punktu oparcia, jakiego miejsca, w któremby mógł spocząć.
Jego kuzynka, miss Dyanna Stewart, spostrzegła go i zawołała.
— Siadaj przy mnie Franku, rzekła; mam ci wiele do powiedzenia... O! wiedziałam, że ten cios srodze cię dotknie.
— Jesteś jej przyjaciółką, szepnął Frank, któremu trudno było mówić, powinnaś znać całe jéj serce... powiedź mi...
— Powiém ci wszystko co wiém, biédny mój kuzynie, ale zbierz wszystkie twe siły i przywołaj całą twą odwagę...
— Dyanno, mów mi o niéj, słucham cię.
— Wierzaj mi Franku, cierpi ona tyle co i ty. Dzieje się w niej cóś, czego ja nie pojmuję, ale serce jéj nie zmieniło się. Miss Trewor kocha cię zawsze.
Jakieś zachwycające szczęście owionęło zbolałą duszę Franka.
— Ależ to małżeństwo!... rzekł.
— Mówią o niém, lady Campbell go pragnie... a Marya nie stawi oporu.
— Nie stawi oporu! automatycznie powtórzył Frank.
— Rio-Santo oczarował je!...