Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


całą gwałtowność jéj miłości. — Myliła się jednak. Pomięszanie Maryi było tylko oznaką przesilenia ciągłych, dotykających ją cierpień. Pojęła ona całe znaczenie wieści biegających o markizie; zrozumiała, że nadchodzi godzina, w któréj trzeba będzie działać z namysłem, a jéj wahająca się natura doznała stokroć mocniejszego uczucia od tego, jakiego doznaje każda dziewica w chwili stanowczego przyjęcia ręki tego, który ma być jéj mężem.
Lady Campbell ulitowała się nad nią i nie pytała o nazwisko narzeczonej Rio-Santa.
— Markiz bardzo się zmienił, rzekł kawaler Angelo Bombo.
— Nie do poznania, dodał major Borougham.
Sir Paweł Waterfield powiedział także cóś podobnego, a doktor Muller odezwał się swoim gardłowym rykiem, którego używają Niemcy, gdy chcą co potwierdzić.
— Cóżeście znowu upatrzyli do tego kochanego markiza? spytał vice-hrabia de Lantures-Luces.
— Zakochał się, odpowiedzieli chórem czteréj wśpomnieni dżejntlmenowie.