Strona:PL Teodor Jeske-Choiński-Dokąd żydzi dążą.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


iż krzyczą jawnie, głośno: pobijemy wkrótce gojów! Zapomnieli, że żyd, choć przebiegły i chytry, jest także człowiekiem, a człowiek, najrozumniejszy nawet, może się mylić...
Chełpił się w swojej mowie naczelnik żydów: „Nadejdzie czas za lat sto najpóźniej, że nie żydzi będą przechodzili na wiarę chrześcijańską, lecz chrześcijanie będą się starali zostać żydami, ale wówczas Izrael odepchnie ich z pogardą“.
Aż tak?... No, no, tak źle jeszcze nie jest z „gojami“.
Przedewszystkiem zapominają żydzi w swojem rozkosznem upojeniu zwycięstwa, że „gojów“ jest taka chmara, iż ich czapkami mogą zarzucić.
Powtóre zapominają żydzi, że w wielkiej rodzinie chrześcijan znajduje się także obecnie spora gromada przebiegłych i chytrych kupców, którzy potrafią odeprzeć ich sztuki i sztuczki handlarskie takiemi samemi sztuczkami, jakiemi się oni posługują. Już dziś, jak dowodzi niemiecki, znakomity pisarz, Werner Sombart, w swojem dziele pod tytułem: „Żydzi“, usuwają chrześcijańscy bankierzy żydów ze stanowisk prezesów rad nadzorczych różnych przedsiębiorstw, dyrektorów banków, fabryk i t. d. I znajdują się także w wielkiej rodzinie chrześcijańskiej tacy „paskudni wścibscy“, co wtykają nos w księgi żydowskie, co badają uważnie historyę żydów, ich działalność w stosunkach do