Strona:PL Teodor Jeske-Choiński-Dokąd żydzi dążą.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Anglię zasypali ogromnem mnóstwem różnego rodzaju dzienników, tygodników, dwutygodników, miesięczników takich i owakich, ilustrowanych i nieilustrowanych, politycznych, handlowych, giełdowych, naukowych, literackich, artystycznych, a nawet rolniczych i ogrodniczych. Powciskali się wszędzie w każdą szczelinę pracy ludzkiej.
Od łat sześćdziesięciu mniej więcej wdycha Europa chrześcijańska z prasy żydowskiej lekceważenie swojej religii, swoich zwyczajów, obyczajów, — swojej moralności. Wdycha mądrość żydowską, nie wiedząc, że ta przebiegła mądrość dąży do celu, wrogiego Krzyżowi Św., nie wiedząc, że pozwalając się obałamucać, okłamywać żydowskim gazeciarzom, skręca bicz na siebie samą, na swoje zdobycze moralne i materjalne.
Nawet o wyborze zawodów dla swoich ludzi nie zapomniał naczelnik tajnego rządu żydowskiego. Uczył ich jeszcze: „Wszystkie posady rządowe muszą być nam dostępne, a skoro je otrzymamy, przebiegłość i pochlebstwa żydowskich faktorów z rozmaitych klas dopomogą nam dojść tam, gdzie są prawdziwe wpływy i prawdziwa potęga. Rozumie się samo przez się, iż mowa jest o takich tylko posadach, które przynoszą cześć, władzę, przywileje i z tego wszystkiego wypływające zyski, albowiem te posady, których udziałem jest tylko wiedza i praca, a mierne wynagrodzenie, mogą zostawać przy chrześcijanach. Prawnictwo jest dla nas bardzo ważną rze-