Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/247

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


KRZYK SARMATKI



Kocham wichry! kocham burze!
Rada leciećbym na chmury,
Oddam złoto perły róże,
By rozwalać skał marmury!...
Tam mąż! syny me na stosach,
Choć się jeży śmierć w mych włosach,
Jam szczęśliwa! o jam dumna!...
Nieugięta jak kolumna!...
Ja orlica! gołębica!
I od gromu ma gromnica
Się zapala, kiedy słońca
Gasną – aby iść – do końca!...
Ja chcę ramię mieć Samsona,
Chcę siłą walczyć Centaurów,
Niech walka dla mnie nie kona!...
Nie chcę spokoju – ni laurów!...
Wszystko rozdeptać, roztłuc, rozwalić,
Co ludzie zowią zaporą,
Letnich i zimnych wulkan zapalić,
I dumną podnieść pokorą!...