Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


II.


Rycerz Bolko jedzie w drogę do książęcia brata,
W dziewosłęby jedzie chętnie, na miłego swata,
W tem wybiegła młoda żona, woła: mężu drogi,
Zostań, zostań, nie odjeżdżaj od swej niebogi.


Rycerz Bolko spiął rumaka, nie mogę, nie mogę,
Spojrzał z grozą na swoją niebogę,
Ona rzekła zostań, błagam na miłość twej matki.
Rycerz Bolko z konia zskoczył, z zdumieniem czeladki. . . .
I w próg poszedł za swą panią, cichszy od jagnięcia,
Lecz rzekł: żono! nie nadużyj świętego zaklęcia! . . .


III.


Rycerz Bolko jedzie na bój, na bój z wschodem słońca,
Rycerz Bolko już rumaka w bok ostrogą trąca –
Wrzasły trąby, kraczą orły – żona: mężu drogi!
Zostań, woła, dzisiaj jeszcze u swojej niebogi!
Rycerz Bolko dziko krzyknął: nie mogę, nie mogę! . . .
I źrenicą sępią rzucił na swoją niebogę –