Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/224

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


DZIKA BALLADA



I.


Rycerz Bolko jedzie na łów, na łów z świtem slońca –
Rycerz Bolko już rumaka w bok ostrogą trąca –
W tem wybiega młoda żona, woła: mężu drogi,
Zostań, zostań dzisiaj jeszcze u twojej niebogi!

Rycerz Bolko już rumaka namarszczył, nie mogę, nie mogę,
Spojrzał z grozą miłościwą na swoją niebogę.
Ona rzekła: zostań, błagam na miłość twej matki,
Rycerz Bolko zskoczył z konia, z zdumieniem czeladki. . . .
I w próg poszedł za swą panią, cichszy od jagnięcia,
Lecz rzekł: żono! nie nadużyj świętego zaklęcia! . . .