Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/186

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


NA PORWANIE


KSIĘDZA RZEWUSKIEGO Z WARSZAWY.




Wzorze kapłanów w rocznikach niedoli,
O cichej cnocie, co się nie wystawia,
Aż przyjdzie czas, gdzie męczeństw aureoli
Blask nadeń spłynie, od którego zbawia
Się wiara ludu – i dalsze wytrwanie
Choć wkoło zemsta, śmiech i urąganie!
O! módl się za tym ludem mordowanym,
W litwie, Koronie, kleszczami tyranów
A my się modlim! Boże! skrępowanym
Daj takich tylko najwięcej kapłanów.

A wróci wiara w potęgę ich siły,
Od której martwi wychodzą z mogiły,
Od której w ciało powracają duchy,
A z ciał spadają niewoli łańcuchy! . . .