Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tarze, ów śliczny minaret, na którym do dziś unosi się śród błękitu Królowa korony polskiej. – Te sporności za często powtórzone znużyłyby oko, ale czasem są dziwną i oryginalną niespodzianką – tak jak śród starego Toledo, tego Herculanum wieków średnich, owe pyszne Alkazary mauretańskie stojące na biodrach ruchomych skal, wśród których wąwozu przedziera się z rykiem ponurym namiętny Tajo, jak echo skarg mauretańskich…. Albo wśród czarodziejskiej Alhambry, której wdzięki przechodzą wszystko, co stworzyła wschodnia poezja, – kiedy upojony tą architekturą pełną muzyki i mozaik z skrzydełek motylich i kawałków tęczy, w takich akordach barw zestrojonych, przechodzisz z dziedzińca lwów do chodnika mirtów, i z sali Abenserageów do łaźni sułtanek, oczarowany tymi rzeźbami śnieżnego marmuru, który nie do koronek, ale do którego koronki byśmy przyrównali, i kiedy nieustanna harmonia fontann i woń pomarańcz, i woń goździków z brzękiem odległych gitar, z szumem myrtów i laurów tak smętnie zestrojona, wtórzy ci melancholicznie te wieści o cudach, co znikły w przepaści wieków; raptem w dziedzińcu – uderza cię niezupełnie mile, – ale niepodziewanie, pyszny pałac Karola V, będący ostatnim słowem wykwintnego renesansu, a zrujnowany w pysze swojej tak okropnie, że gwiazdy nieba będące dziś cichym sufitem jego pogruchota-