Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/036

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    I u filaru Bonniwardów pęta,
    Cichemi łzami płacze tam sklepienie,
    Jakaś pieśń westchnień jęczy tam zaklęta.
    Po nad filarem jakieś imię ryte
    Jak wczoraj, świeże – jak łzami obmyte,
    Patrzę – i głoski przykryłem ustami,
    A echo sklepów grało mi tonami
    Lutni Charolda, jak niegdyś się zdało
    Uchu, że ją jak w gruzach Newsteed podsłuchało;
    I pieśń przeszłości echem kroków drżała,
    Nikła, dziejowych mórz Okeanida,
    Prometeusza wdowa, – to szumiała
    Fala Lemanu, jak ona bezdenna,
    I tak błękitna i tak sturamienna,
    Że w nią – podmyta, runie piramida
    Gleczerów hańby i gruzów niewoli –
    A z piany wstanie z dziedzic aureoli!