Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Pani Hańska.djvu/056

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


może przyjechać. Upływa półtora roku; wreszcie w lipcu r. 1843 Balzac przybywa do Petersburga, i bawi tam do sierpnia. Lody stopniały. Znów wszystkie nieporozumienia stopiły się w tkliwości, te dwa młode serca odniosły zwycięstwo nad latami rozłąki, nad wszystkiem co je dzieliło i zamącało ich harmonję. Wogóle ilekroć Balzac rozstaje się z panią Hańską, opuszcza ją w upojeniu, pod wrażeniem jej dobroci, miłości, oddania. Mamy na to świadectwo kilku tomów jego listów; przed kilkoma zaś miesiącami, ogłosił najlepszy znawca Balzaka, p. Bouteron, bardzo wymowny a nieznany urywek z dziennika samej pani Hańskiej.
„Dni i miesiące upłynęły, a ja nic nie pisałam. — Co mówię, nie pisałam! Nie śmiałam nawet otworzyć tej książki, która od tej