Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Dziewice konsystorskie.djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


atakują Kościół za jego nieprzejednanie. Całkiem przeciwnie, powtarzam, stwierdza się aż nazbyt daleko idącą ustępliwość... Ironizując w artykuliku Boy-egzegeta mój cytat: „Cokolwiek rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie“, pisarek powołuje się na słowa Chrystusa: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozłącza“ i woła patetycznie: „Przypuszczamy, że Boy-mędrzec zna to miejsce z Ewangelji!“ Owszem, znam; i dlatego dziwi mnie, że przy każdym konsystorzu wisi armja zaufanych adwokatów, których fachem, specjalnością jest rozłączać to, co Bóg złączył. Oczywiście nie każdemu. Bo codzienna praktyka, obserwując pilnie te słowa Zbawiciela, dodała do nich maleńkie słówko: „Co Bóg złączył, niech człowiek nie rozłącza gratis“.
A teraz, dla kontrastu, drugi obraz. Zmiana dekoracji: chata ubogiego rolnika, który bez swojej winy znalazłszy się w fałszywem położeniu i w grzechu, chce z niego wyjść i, pragnąc dać dzieciom uczciwą egzystencję, zwraca się z naiwną ufnością do matki-Ko-