Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/949

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    że mąż ma wielkie podejrzenie, że pozostaje mi tylko ucieczka z jego domu. W mojej miłości dla ciebie, Michale, znajdę dostateczną siłę do przekonania mojej matki. Nie powrócę już do męża. Dzisiaj wieczorem opuszczę Paryż razem z moją matką. Udamy się do Bruxeli; ty przyjedziesz za nami. Reszta twego mienia i moja praca wystarczą na nasze utrzymanie, a jeśli zajdzie potrzeba, pojedziemy dalej dla znalezienia innych środków; ale, chociaż życie nasze będzie ubogie, przykre, wolna przynajmniej będę od tej okropnej konieczności kłamania codziennie, lub spędzenia życia w wiecznej trwodze i niepokoju. Nie domyślałeś się nigdy, Michale, moich męczarni, gdyż ukrywałam je przed tobą; lecz dzisiaj nie mogę ich już dłużej znosić.
    — I przystałże na to?
    — O! — zawołała Walentyna z goryczą — o! jakże byłam szalona, licząc na takie postanowienie z jego strony. Patrzył na mnie jak odurzony; ta ucieczka, to życie niespokojne, ciężkie, może nieszczęśliwe, przestraszało jego gnuśność, albo raczej jego okropny egoizm. Poczytał moje postanowienie za szaleństwo, mówiąc: że tak ważne środki można tylko w ostateczności przedsiębrać; że mąż mój ma tylko podejrzenie, i nasunął mi myśl napisania tego listu, o który cię prosiłam.
    — Zresztą, Walentyno, może on ma i słuszność, wahając się jeszcze z tą ucieczką, i to nawet w twoim własnym interesie, boć przecie rzeczy nie są jeszcze na drodze tak niebezpiecznej.
    — Florencjo, przeczucie jakieś mówi mi, że...
    I nie mogła dokończyć. Nowe zdarzenie przerwało tę rozmowę.
    Drzwi otworzyły się nagle, i panowie de Luceval i Infreville stanęli przed zdumionemi oczyma Florencji i Walentyny. Ostatnia z nich zdjęta przestrachem krzyknęła:
    — Zginęłam!