Strona:PL Stokrotka i inne bajki.djvu/49

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


szaty z jedwabiu i koronek, zaćmiła wszystkie kobiety pięknością, ale nie mogła wyrzec słowa, ani nawet wydać najlżejszego okrzyku.
Wieczór odbył się bal w pałacu. Śpiewały różne damy i dziewczęta, a książę uśmiechał się i dawał oklaski. Biedna syrena wspominała z bólem głos swój przecudny, którym przewyższyłaby każdą.
— Ach! — pomyślała — Gdybyż choć wiedział, że poświęciłam swój głos dla niego.
Na dany znak rozpoczęto tańce, a syrena jęła wirować, falować, giąć się rytmicznie tak uroczo, że wszyscy zatrzymali się w miejscu, patrząc na nią jeno. Każdy jej ruch był tak wykwintny, śmigły, wprost nadludzko lekki, że naśladować go nie umiał nikt.
Książe był zachwycony, a syrena spostrzegła to i tańczyła bez końca, mimo że każdy krok bolał ją, jakby stąpała po nożach.