Strona:PL Stokrotka i inne bajki.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


obrzydliwy napój czarodziejski, w który rpuściła także rzetelnie, wedle umowy, krwi własnej. Dała go potem, nie mogącej już słowa wyrzec biedaczce i przykazała, by w razie napaści polipów, pokropiła je owym eliksirem, a nic jej nie zrobią złego.
Syrena ruszyła w drogę powrotną, Polipy i węże uciekły na sam widok lśniącej, jak gwiazda czary z napojem, toteż minęła niebezpieczne miejsce i wielki wir.
Mijając pałac ojcowski spostrzegła, że bal skończony i światła pogasły. Nie wstąpiła z obawy, że ktoś ją zapyta, a ona nie posiada już głosu.
Serce jej przeszywał ból, w chwili rozstawania się na zawsze z bliskimi sobie, zabrała ze swego ogródka i ogródków sióstr po jednym kwiecie i posławszy od ust całus domowi rodzinnemu, wypłynęła na brzeg, gdzie stał pałac księcia.
Gdy usiadła na marmurowych schodach miało