Strona:PL Stefan Żeromski - Wiatr od morza.djvu/090

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    zepchnąć Ottona z Rzymu nazawsze i zasiąść na tronie Jana XVI-ego?
    — Czemużem nie został na Awentynie, lecz tu się tułam w tych borach bez granic?
    Lecz cóżbym czynił na Awentynie, gdybym tam był nanowo? Cóżem tam uczynił? Azaliż nie były to czyny szalonego?
    Spieszyć do spełniania cudzych rozkazów, jak inny spieszy do uczty? Im podlejsza posługa, tem ją radośniej wykonywać? Tygodniami z największą starannością kuchnie czyścić, miski i naczynia zmywać, ni to kuchcik za wszelką kuchenną posługą biegać, wodę dla braci wyciągać o świcie, nim się ocknęli, i do celek zcicha zanosić? Wieczorem, rano, w południe ciężkie wiadra dźwigać do stołu? Wypraszać u opata łaskę służenia całej społeczności zakonnej rano, w południe, wieczorem? Tak dalece nie pozwalać sobie na własną myśl, tak dalece nie mieć własnego czucia, iż publicznie głośno najtajniejsze skrytości przełożonym wyjawiać? Za jedyną czynność ducha poczytywać rozważanie istoty cnót i grzechów? Podkładać pod dom duszy swej fundament takiej pokory, iż poza nią nic już nie było prócz pustki i rumowisk? A zaś na dworze cesarza w Rzymie, w Moguncyi?
    Od odźwiernego do rozkazodawcy wszystkim, gdy posnęli, obuwie zbłocone myć wodą, a oczyszczone z brudu stawiać niepostrzeżenie na miejscu?
    Zamiast iść drogą przezornego Gerberta, ażeby w młodzieńcu budzić dążenia cesarskie, podniecać żądzę i dumę zawładnięcia i rządzenia światem, — dniem i nocą z nim przebywając, jako towarzysz nieodstępny