Strona:PL Stefan Żeromski - Przedwiośnie.djvu/090

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


produkujące bzdury i głupstwa, śmieszne cudactwa i małpiarstwa dla znudzonych sobą i nimi bogaczów, lecz ludzie mądrzy, pożyteczni, twórcy świadomi i natchnieni, wypracowujący przedmioty ozdobne, piękne a użyteczne, liczne, wielorakie, genialne a godne jaknajszerszego rozmnożenia — dla pracowników, braci swych, dla ludu. Domy są kolorowe, zależnie od natury okolicy, od natchnienia artysty, ale i od upodobania mieszkańców. Są na tle okolic leśnych domy śnieżnie białe, — w równinach — różowe, — w pagórach jasnozielone, — z odcieniem fijoletu, — albo koloru nasturcyi. Domy te są najwymyślniej, najfantastyczniej, najbogaciej zdobione, według wskazań artystów i upodobań nabywców, bo belkę ściany i taflę dachu można w stanie jej płynnym zabarwić, jak się żywnie podoba. Co tylko bezgraniczna fantazya kolorysty może począć i ujrzeć w boskiej tajemnicy organu oka, w darze niebios, we wzroku, — jaka tylko barwa jawi się w przepychu kwiatów na łące pod koniec czerwca, to wszystko, to wszystko ujęte w natchnieniu, sformułowane przez twórczą świadomość, artystyczną mądrość i akty pracowitej woli, zobaczysz w zewnętrznych i wewnętrznych kompozycyach kolorowych chat nowoczesnych polskich chłopów. Są to istne marzenia futurystyczne, ucieleśnione w podatnym i posłusznym szklanym materyale.
— I tyś to widział tam? Takie wsie? Tata?
— Jakże! Całe okolice, powiaty, województwa! Bo to ci poszło, jak morowa zaraza, skoro się ludzie zwiedzieli. Któżby chciał mieszkać w próchniejącym, gnijącym i zjedzonym przez grzyby drewnianym chlewie, albo w ciupie, szerzącej reumatyzmy, gruźlice